Muzyka w Gdańsku

Historia dźwiękami pisana, czyli kilka słów o wybitnych muzykach z przeszłości Gdańska



Spoglądając w przeszłość w poszukiwaniu najciekawszych momentów w muzycznej historii Gdańska nasza uwaga skupia się natychmiast na dziejach kapeli miejskiej, której aktywność od momentu założenia ok. 1560 roku do mniej więcej połowy XVIII wieku wyznacza, określając podręcznikowo, tzw. "złoty okres" kultury muzycznej miasta, w zasadzie zbieżny, co zrozumiałe, z sytuacją w innych dziedzinach sztuki gdańskiej. Do bogatego, potężnego ośrodka handlowego jak do "swego rodzaju materialistycznej Mekki" zjeżdżali artyści, także właśnie i muzycy z różnych, nieraz odległych stron Europy, by swój talent oddać na usługi miasta, które życzliwości i przyjaźni nigdy im nie skąpiło. Z drugiej strony wielcy mistrzowie, członkowie cechów muzycznych, kantorzy słynnego Gimnazjum Akademickiego i szkół przykościelnych zapewniali młodzieży gdańskiej odpowiednią edukację, której pozytywne rezultaty w postaci tętniącego energią środowiska muzycznego, dopełnionego muzycznymi zainteresowaniami mieszczan, postrzegamy tak dobrze na przestrzeni wieków.
Na obraz gdańskiej kultury muzycznej składa się zatem wiele elementów. Z całą pewnością jednak w jej kształtowaniu istotną rolę odegrali miejscy kapelmistrzowie. Stanowisko kapelmistrza miejskiego było równoznaczne ze stanowiskiem kapelmistrza kapeli kościoła Najświętszej Marii Panny. W praktyce zatem jedna i ta sama osoba ustalała zasadniczy koloryt muzykowania tak religijnego, jak i świeckiego. Obserwując działalność kapelmistrzów, analizując ich twórczość, obserwujemy tym samym przemiany stylistyczno-techniczne, jakie dokonywały się w tworzonej tu i słuchanej muzyce. Stanowisko kapelmistrza piastowali zawsze wytrawni artyści. Rada Miasta, przy akceptacji władz kościoła NMP, dobierała ich z niezwykłą starannością. Chcąc zatem mówić o wybitnych muzykach przeszłości, trzeba opowiadać w pierwszym rzędzie właśnie o kapelmistrzach i zacząć wypada od pierwszego, a mianowicie od Franziscusa de Rivulo.
Ten wybitny muzyk przybył do nas z Niderlandów gdzieś w połowie XVI wieku. Pierwsza wzmianka o nim pochodzi z 1560 roku. W rachunkach kościoła NMP określono go jako Francisco dem Kantter. Wiemy, że za swą pracę otrzymywał roczne wynagrodzenie w wysokości 200 marek. Dbał także o edukację młodych śpiewaków, a jego ubocznym zajęciem było ustawianie melodii carillonu na wieży gdańskiego ratusza. Rivulo dobierał oczywiście sam repertuar kapeli. Część utworów, które grali muzycy, było zatem jego autorstwa. Z czasów działalności pierwszego kapelmistrza zachował się najstarszy z rękopisów gdańskich, rejestrujący wielogłosową muzykę, wykonywaną w mieście. Zawartość tego zabytku jest imponująca: niderlandzkie motety Jacoba Arcadelta, Clemensa non Papa, Franziscusa de Rivulo, religijne i świeckie pieśni kapelmistrza właśnie, madrygały Orlanda di Lasso i Adriana Willaerta, a przede wszystkim kilkadziesiąt francuskich chansons, których nigdzie w Polsce poza Gdańskiem nie odnotowano.
Muzykowanie w Gdańsku, zaraz na początku istnienia kapeli miejskiej, wyznaczone zostało wysokim europejskim standardem kulturowym. Pula znanych nam kompozycji Franziscusa de Rivulo jest niewielka - zachowało się kilkanaście utworów: motety oraz niemieckie pieśni religijne i świeckie. O docenianiu przez współczesnych muzyki pierwszego kapelmistrza gdańskiego świadczy fakt, że niektóre z jego kompozycji (aż 8 motetów!) wydano w słynnej antologii "Thesaurus musicus..." (1564) obok utworów Orlanda di Lasso, Adriana Willaerta, Dominicusa Phinota i wielu innych wybitnych twórców flamandzkich. Franziscus de Rivulo zmarł w Gdańsku w 1564 roku.
Następnym wybitnym kapelmistrzem Gdańska był także Niderlandczyk, Johannes Wanning Campensis, urodzony zatem w Kampen nad rzeką Ijssel w 1537 roku. Po naukę Johann Wanning wybrał się do odległego, lecz dobrze widać znanego w Europie Królewca, gdzie w 1560 roku rozpoczął studia na tamtejszym uniwersytecie. Wiemy, że kilka lat później pojawił się w gronie śpiewaków Albrechta Hohenzollerna - na dworze, który był z pewnością wyśmienitym miejscem dla muzycznej edukacji młodego człowieka, ponieważ książę słynął z artystycznych zainteresowań, otaczając się wieloma wybitnymi muzykami i poetami. Po śmierci Albrechta w 1568 roku, Wanning nie zdecydował się jednak na pozostanie w Królewcu. Przeniósł się do najbliższej metropolii, czyli do Gdańska właśnie, gdzie w roku 1569 powierzono mu stanowisko kapelmistrza miejskiego. Wyjątkową aktywność wykazał Wanning w latach 1580-90, kiedy to w Norymberdze, Dreźnie i Wenecji wydano najważniejsze zbiory z jego utworami. Pisał nieomal wyłącznie muzykę religijną, zamykając się głównie w twórczości motetowej. Z patrycjatem gdańskim pozostawał w znakomitych kontaktach. Sympatycznym tego przykładem jest odręczna dedykacja dla znanego gdańszczanina, miłośnika muzyki Jerzego Knofiusa, która zachowała się na karcie tytułowej zbioru "Sententiae insigniores ex evangellis dominicalibus...". Wanning pozostał w Gdańsku do śmierci (1603). Na skutek choroby, swoich zawodowych obowiązków nie sprawował jednak do końca. W roku 1599 Rada Miasta zatrudniła innego muzyka, który początkowo miał tylko pomagać staremu kapelmistrzowi, szybko jednak przejął całkowicie opiekę nad prestiżowym zespołem muzyków miejskich.
Tym muzykiem był, młodszy o całe pokolenie od Wanninga, Nicolaus Zangius (1560-1618). Przybył do nas z Brandenburgii już jako świetnie wykształcony, dojrzały muzyk z kilkuletnią praktyką na biskupio-książęcym dworze Filipa Zygmunta w Iburg koło Osnabrück. W swej religijnej twórczości muzycznej Zangius pielęgnuje, tak jak jego poprzednicy, tradycje polifonii niderlandzkiej. Nam wypada jednak zwrócić szczególną uwagę raczej na twórczość świecką Zangiusa, w której tak chętnie widzimy kontynuację nurtu tzw. Gesellschaftslieder (pieśni towarzyskiej), odnotowanej już przecież w gdańskiej spuściźnie Franziscusa de Rivulo. U Zangiusa zresztą muzyka świecka ilościowo przeważa nad religijną. Wśród różnorodnych weltliche Lieder odnajdujemy zarówno proste trzygłosowe kompozycje, jak i bardziej wyrafinowane, pięciogłosowe, nacechowane włoską manierą, których pewnie z przyjemnością słuchano we Dworze Artusa. Niestety, utalentowany Nicolaus Zangius nie zabawił długo w Gdańsku. Już po trzech latach pracy zniknął. Wyjechał. Mówią, że uciekł ze strachu przed "morowym powietrzem". Trudno się jednak dziwić kompozytorowi. Panująca w roku 1602 zaraza była jedną z tragiczniejszych w historii miasta.
Listę siedemnastowiecznych kapelmistrzów otwiera Andrzej Hakenberger - Pomorzanin, urodzony w 1574 roku. Przez kilka lat (1602-07) Hakenberger był członkiem słynnej kapeli Zygmunta III Wazy. Zdecydował się jednak zamienić dwór królewski na Gdańsk. Listownie w czerwcu i grudniu 1607 roku złożył ofertę swoich usług Radzie Miasta, a ta powołała go na stanowisko kapelmistrza miejskiego. Przybył do Gdańska zaraz na początku 1608 roku i pozostał tu aż do śmierci przez blisko 20 lat. Zasadniczy trzon twórczości Hakenbergera tworzą dwa zbiory motetów "Sacri Modulorum ..." (1615) oraz "Harmonia Sacra ..." (1617). Nieomal wszystkie utwory z wymienionych zbiorów to kompozycje napisane w technice polichóralnej na dwa i trzy chóry. Zachwycają precyzją konstrukcji, znakomitym warsztatem technicznym, a przede wszystkim tym, co najistotniejsze we włoskiej cori spezzati - zmiennością kolorów i barw, które jakże wspaniale brzmiały w potężnej świątyni NMP w Gdańsku. Twórczość Andrzeja Hakenbergera nie zamyka się jednak tylko w polichóralnych motetach. Trzeba dopowiedzieć tu jeszcze o madrygałach, czyli o zbiorze "Newe Deutsche Gesänge ..." z 1610 roku. Są jedynymi wokalnymi przykładami tej formy w repertuarze staropolskim. Napisane w niemieckiej wersji językowej, bo ta dla gdańszczan, bywalców Dworu Artusa, była najbardziej czytelna.
Wielki mistrz renesansowej polifonii Andrzej Hakenberger zmarł w 1627 roku. O sukcesję po nim starali się Kacper Förster Senior - kantor Gimnazjum Akademickiego, i organista Paweł Siefert. Z rywalizacji zwycięsko wyszedł Förster i funkcję kapelmistrza pełnił z powodzeniem przez 18 lat. Nie komponował (to ewenement jak na gdańskiego kapelmistrza), ale z całą pewnością był sprawnym muzykiem, animatorem życia muzycznego. Jako menadżer zespołu sprawdził się doskonale, w czym z całą pewnością pomogły mu bliskie kontakty z członkami kapeli królewskiej, a w szczególności z jej kapelmistrzem, Markiem Scacchim.
Miejsce Kacpra Förstera Seniora zajął jego syn Kacper Förster Junior. Ten niezwykle utalentowany gdańszczanin jako śpiewak i kompozytor zrobił wyśmienitą karierę. We Włoszech, gdzie przebywał w młodości, był uczniem Giacomo Carissimiego. Muzykował na słynnym dworze Medyceuszy we Florencji oraz na dworze duńskiego króla Fryderyka III. Przez 14 lat służył polskim królom - Władysławowi IV i Janowi Kazimierzowi. W Warszawie był uwielbiany. Mówiono o nim pieszczotliwie "Kacperek", a Adam Jarzębski poświęcił mu nawet fragment swojego "Gościńca":
"Masz tam z Forsztera altystę
W bas i tenor, dyszkancistę;
Gdy chce, wzgórę wyprawuje,
Potym na dół wyśpiewuje,
Kilka oktaw, to nowina!
Virtuosa godzien wina".
Po śmierci ojca młodszy Förster wrócił do swojego rodzinnego miasta, choć kapelmistrzostwo w Gdańsku dla tego wybitnego i znającego świat muzyka nie było chyba szczególnie atrakcyjną posadą. Oferta finansowa, a może po prostu sentymenty podziałały jednak na tyle skutecznie, że Förster Junior pojawił się w Gdańsku. W 1655 roku objął stanowisko kapelmistrza, lecz niestety muzykami kapeli gdańskiej kierował tylko przez dwa lata, po czym ponownie wyruszył w świat. Tym razem do Wenecji, znowu do Rzymu, Kopenhagi, Hamburga i Drezna. W jesieni życia powrócił jednak do Gdańska. Zmarł w Oliwie w 1673 roku. Förster był wszechstronnym kompozytorem:
  • potencjalnym kandydatem na współtwórcę muzyki oper wystawianych na dworze Władysława IV, być może także "La nozze di Amore e di Psyche", którą na pewno przy jego współudziale wystawiono w Gdańsku w 1646 roku,
  • autorem zaginionego baletu Cadmus,
  • autorem licznych arii i canzonetty w języku włoskim,
  • autorem łacińskich dialogów, silnie orientowanych muzyką włoską,
  • oraz autorem 7 sonat instrumentalnych.
Po wyjeździe Förstera w 1657 roku stanowisko kapelmistrza Rada Miejska powierzyła jeszcze raz gdańszczaninowi - Johannowi Balthazarowi Erbenowi. Kilka lat wcześniej Erben otrzymał od Rady Miejskiej stypendium, które umożliwiło mu studia muzyczne za granicą. Odwiedził kolejno Ratyzbonę, Norymbergę, Würzburg, Paryż, Antwerpię i Rzym. Stamtąd, otrzymawszy wiadomość o wakującym stanowisku kapelmistrza, powrócił do Gdańska. Zwierzchnictwo nad kapelistami miejskimi objął w 1658 roku i piastował je aż do śmierci, tzn. do 1686 roku. Twórczość Erbena jest ważnym ogniwem w rozwoju stylu koncertującego w Gdańsku. Jego muzyka nawiązuje nie do wzorów włoskich, jak było w przypadku Förstera Juniora, lecz niemieckich. Specjalnością tego kompozytora były opracowania chorału "per omnes versus", przybierające formę koncertu kościelnego. Erbena chętnie widzi się jako twórcę lokalnej - gdańskiej kantaty chorałowej.
Ostatnim kapelmistrzem w siedemnastowiecznym Gdańsku był Johann Valentin Meder. Działał tu w latach 1686-1699. Losy tego, pochodzącego z Wasugen w Niemczech, muzyka były podobne do drogi życiowej Förstera. Jako śpiewak i kompozytor pracował bowiem w wielu miastach: Gotha, Brema, Hamburg, Kopenhaga, Lubeka, Reval. Pobyt w Gdańsku - szczęśliwie kilkunastoletni - był, tak jak u Förstera, jednym z wielu epizodów w jego karierze zawodowej. Po opuszczeniu Gdańska ostatnie lata życia spędził Meder w Rydze, gdzie zmarł w 1719 roku. Był płodnym kompozytorem, lecz niestety niewiele jego utworów zachowało się. Głównie są to kantaty, w których odczytujemy wpływy Dietricha Buxtehudego. Niezwykłym, bliskim nam utworem, jest kompozycja "Der Polnische Pracher". Źródłem inspirującym kompozytora w tym przypadku było muzykowanie flisaków zwożących do Gdańska drewno. Utwór jest oryginalny i pełen humoru. Łączy plebejskie elementy taneczne z barokowymi figuracjami. Tekst kompozycji niestety zaginął, lecz warstwa instrumentalna jest na tyle interesująca i klarowna, że można ją wykonywać samodzielnie. Działalność Medera w Gdańsku ważna jest i z tego względu, że jest on pierwszym kompozytorem, który z całą pewnością pisał tu opery. W Gdańsku powstały dwa (niestety zaginione) utwory dramatyczne Medera: "Nero" (1695) oraz "Die wiederverhligte Coelia" (1698).
W XVIII wieku przez kolejne 65 lat kapelą rządzili bracia Freisslichowie, którzy do Gdańska przybyli z Immelborn (k. Meiningen). Najpierw pojawił się Maksymilian Teodor (1673-1731). Prawdopodobnie już w latach osiemdziesiątych XVII stulecia śpiewał w chórze w kościele NMP, pilnie ucząc się u Valentina Medera. Po wyjeździe Medera w 1699 roku przejął jego obowiązki i solidnie wypełniał przez następne 32 lata. Z tak długiego okresu zawodowej aktywności w Gdańsku Maksymiliana Teodora niewiele się jednak zachowało. W zbiorach gdańskich mamy tylko teksty niektórych kantat oraz atrakcyjne Dixit Dominus.
W 1729 roku przyjechał do Gdańska Johann Balthazar Christian (ok. 1690-1764), który po śmierci Maksymiliana w 1731 roku przejął stanowisko kapelmistrza miejskiego. Okazał się wytrawnym, niezwykle płodnym kompozytorem. Pisał koncerty kościelne, opracowania chorałów, pasje, utwory dramatyczne, no i przede wszystkim kantaty. Ta forma jest najliczniej reprezentowana w twórczości Johanna Balthazara Christiana. Poza kantatami religijnymi, kantatami okolicznościowymi z okazji urodzin, wesel i pogrzebów mieszczan, pozostałe utwory przeznaczone są na różne uroczystości miejskie i gimnazjalne. Są też kantaty związane z postaciami królów polskich: Augusta II, a także i Augusta III. Utwory związane z ważnymi dla Polski rocznicami, np. z okazji 100-lecia pokoju oliwskiego, czy na trzechsetną rocznicę zrzucenia jarzma krzyżackiego. Muzyka Johanna Balthazara to styl późnobarokowy, w którym odnajdziemy zarówno kontrapunktyczne zawiłości, jak i prostą, liryczną kantylenę gdzieniegdzie tylko okraszoną neapolitańską koloraturą.
Po śmierci Johanna Balthazara Freisslicha (1764) kapelmistrzami byli jeszcze uczeń Jana Sebastiana Bacha - Friedrich Christian Mohrheim (1764-1780), wybitny skrzypek Georg Simon Löhlein (1780-1781) i w końcu urodzony w Gdańsku Benjamin Gotthold Siewert (1782-1811). Działalność tych muzyków przypadła niestety na czas już mniej łaskawy dla gdańskiej kultury. Mówi się o jej trudnych latach. Życie muzyczne także zmieniało się. Przybierało już inne, nowe formy funkcjonowania, zgodne jednak z duchem epoki, ze zmieniającymi się upodobaniami i gustami gdańszczan.

Danuta Popinigis

Dawniejsze konserwatoria

Jak podaje Barbara Zakrzewska-Nikiporczyk (Życie muzyczne Pomorza w latach 1815-1920, Gdańsk 1982), konserwatoria muzyczne pojawiły się na Pomorzu w drugiej połowie XIX wieku.
W Gdańsku działalność pedagogiczna Gustawa Adolfa Jankewitza (1847-1897), organisty w kościele Najświętszej Marii Panny, kompozytora, nauczyciela śpiewu i fortepianu, doprowadziła do powstania aż trzech konserwatoriów. W 1900 roku Ludwig Heidingsfeld założył Danziger Konservatorium, z filią w Sopocie, kształcące 340 uczniów. W 1907 r. dołączono do tego konserwatorium nowo powstałe seminarium nauczycieli muzyki.
W roku 1906 Kurt Adams i Paul Wermbter zorganizowali w Gdańsku nowe Konserwatorium Riemanna, w którym Hugo Riemann był pracownikiem naukowym. Konserwatorium Riemanna prowadziło szkołę teatralną i seminarium muzyczno-pedagogiczne, a od 1913 r. zostało powiększone o istniejący już od 1903 r. Instytut Weyera (szkołę "wyższej gry fortepianowej"), z dyrektorem Karlem Salewskim (Zalewskim).
Z kolei w 1909 roku powstało w Gdańsku Westpreussische Konservatorium, którego dyrektorem został Fritz Binder. Z czasem uczyło się w tej szkole 400 uczniów z Gdańska i jego okolic. Przy konserwatorium prowadzono seminaria dla nauczycieli fortepianu oraz kursy przygotowawcze do egzaminu dla nauczycieli śpiewu w wyższych instytutach nauczania. Filią Konserwatorium Zachodniopruskiego był instytut we Wrzeszczu.
Nauczanie muzyki w Gdańsku odbywało się ponadto, z dobrymi rezultatami, w Szkole Muzycznej Hugo Wernickego - a także nie traciło swej popularności nauczanie prywatne. Godną uwagi działalność pedagogiczną w drugiej połowie XIX wieku rozwijali: dyrektor muzyki Friedrich Laade (skrzypce), dyrektor muzyki i kompozytor Franz Joetze (śpiew), wspomniany już kompozytor Gustaw Adolf Jankewitz (śpiew, fortepian) oraz pianista i muzykolog prof. dr Karl Fuchs (fortepian). Ten ostatni działał jeszcze w XX wieku.
Po pierwszej wojnie światowej i utworzeniu Wolnego Miasta Gdańska nadal działały, wcześniej utworzone: Konserwatorium Heidingsfelda, Konserwatorium Riemanna, Konserwatorium Fritza Bindera oraz Szkoła Muzyczna Breederlar.
Powstała też nowa placówka - polskie konserwatorium muzyczne, zrodzone z inicjatywy działaczy Polonii gdańskiej. W 1926 roku zostało założone w Gdańsku Polskie Towarzystwo Muzyczne. W 1929 roku Jan Niwiński, oddelegowany przez Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego z Poznania do Gdańska, zorganizował tu Konserwatorium Muzyczne Polskiego Towarzystwa Muzycznego i kierował nim do 1933 roku. Jego następca Kazimierz Wiłkomirski przejął kierownictwo w 1934 roku i rozwijał tę uczelnię, pod nazwą Polskie Konserwatorium Muzyczne Macierzy Szkolnej, w latach 1934-1939 aż do wybuchu wojny. Działalność Konserwatorium nie ograniczała się do pracy w szkole, objęła zasięgiem również ruch koncertowy - przy udziale artystów własnych i zapraszanych z głębi kraju.
Wśród wielu znanych nazwisk związanych z polskim Konserwatorium Muzycznym w Gdańsku znajdują się osoby przyszłych pedagogów gdańskiej Akademii Muzycznej (PWSM w Sopocie i Gdańsku), takie jak: Marian Antoniak, Henryk Jabłoński, Elżbieta Kubicka, Tadeusz Tylewski - a przede wszystkim - Kazimierz Wiłkomirski.
Prywatną szkołę muzyczną o charakterze podobnym do Konserwatorium PTM założył Jan Niwiński w 1929 roku w Gdyni i prowadził ją do 1933 r. Od roku 1934 funkcjonowała z kolei w Gdyni Szkoła Muzyczna im. Fryderyka Chopina, którą utworzył i prowadził aż do wojny Zdzisław Roesner. Szkoła miała rozpiętość i zakres nauczania oraz działalności artystycznej zbliżony do ówczesnego Polskiego Konserwatorium gdańskiego. Kadra pedagogiczna w znacznej części była ta sama (m. in. Z. Roesner oraz Kazimierz i Maria Wiłkomirscy pracowali w Gdyni i Gdańsku). Podobna symetria istniała w życiu artystycznym, koncertowym, wymianie uczniów itp. Współpraca obu szkół, mimo ówczesnej granicy państwowej dzielącej te ośrodki, owocnie rozwijała się aż do wybuchu wojny w 1939 roku.

Janusz Krassowski


Więcej informacji:
Wydawnictwo Akademii Muzycznej w Gdańsku
ul. Łąkowa 1/2, 80-743 Gdańsk, pok. 410
tel. (+48 58) 300 92 46
fax (+48 58) 300 92 10
e-mail: rektorat@amuz.gda.pl
Strona aktualizowana: 11 marca 2011

© 2013 Akademia Muzyczna im. S. Moniuszki w Gdańsku