Ze wspomnień


Władysław Walentynowicz
Zanim utworzono Akademię (fragmenty relacji)
Do Warszawy wróciłem z przymusowych robót w Niemczech wraz z żoną i dwojgiem dzieci 23 maja 1945 roku. Od razu zameldowałem się w Rozgłośni Polskiego Radia, w której pracowałem przed wojną, a która mieściła się teraz na Pradze przy ulicy Targowej 63. Otrzymałem kilka funkcji: akompaniatora, bibliotekarza i coś tam jeszcze. I tegoż samego dnia już akompaniowałem w jakiejś wojskowej audycji.
Przechodząc ulicą Targową na Pradze, która wówczas była "deptakiem" dla wszystkich wracających warszawiaków, często spotykałem swoich znajomych. Spotkałem swego przedwojennego przyjaciela Zbigniewa Turskiego.
- A, jesteś! Jedziesz więc do Sopotu.
- A co mi dajesz-
- Mieszkanie i fortepian.
- A co będę tam robił- - zapytałem.
- Organizował uczelnię muzyczną.
Zgodziłem się. Poszliśmy więc od razu do Ministerstwa Kultury i Sztuki, które mieściło się wraz z innymi ministerstwami w gmachu dawnej Dyrekcji Kolei Państwowych na tej samej ulicy Targowej. Tam dowiedziałem się, że do Sopotu jadą również śpiewacy: Kazimierz Czekotowski i jego żona Maria Bojar-Przemieniecka oraz pianiści: Jan Gorbaty i Stanisław Staniewicz.
Rankiem 8-go czerwca 1945 roku wsiadłem do samolotu, w którym byli już niektórzy koledzy. Wówczas dopiero dowiedziałem się, że koledzy właśnie mnie wybrali na organizatora i dyrektora przyszłej szkoły muzycznej. Po około dwóch godzinach lotu ujrzałem ruiny dużego miasta. Samolot zniżył się i wylądował szczęśliwie na gdańskim lotnisku we Wrzeszczu. Stamtąd łazikiem zabrano nas do Sopotu, gdzie tymczasowo mieścił się Gdański Urząd Wojewódzki. Znalazłem tam Turskiego i po jakimś czasie wyszliśmy razem na miasto, które było niewiele zniszczone. Poszliśmy w kierunku morza, a później zawróciliśmy w górę. I tam, na ulicy Rycerskiej, która wkrótce została przemianowana na ul. Obrońców Westerplatte, Turski pokazał mi okazałą willę pod nr. 16 i powiedział:
- Tu będzie szkoła. A naprzeciwko pod nr 17-tym na parterze twoje mieszkanie. Moje jest na drugim piętrze, a na pierwszym mieszka Feliks Smosarski, malarz i mój zastępca.
W moim przyszłym mieszkaniu brakowało kilku ram okiennych i szyb. A przy tym był tu skład mebli i figur kościelnych, które były zwożone ze zniszczonych wojną kościołów. Zamieszkałem więc tymczasowo na drugim piętrze, bo cały dom przeważnie był pusty, a na piętrze było bezpieczniej. Obejrzałem również lokal przyszłej szkoły. Był w okropnym stanie. Obozowali w nim żołnierze sowieccy, a pozostały nader wyraźne ślady ich pobytu. Zacząłem szukać ludzi, którzy by pomogli uporządkować lokale. Było to bardzo trudne, bo mieszkańców w mieście było mało.
Tymczasem przyjechali pp. Czekotowscy oraz żona Gorbatego. Ale z nich nie miałem żadnej pomocy, bo byli zajęci szukaniem dla siebie mieszkań i załatwiania na nie przydziału. A lokal szkoły i mieszkanie Turskiego powoli dochodziły do normalnego wyglądu.
Okręgowy Urząd Likwidacyjny (OUL) wyposażył klasy szkoły w fortepiany i pianina. Miałem więc w budynku szkolnym cztery obszerne klasy, a na parterze - jedną oraz sekretariat i dwie sale, z których większa miała służyć za aulę. W moim pięciopokojowym mieszkaniu dwa mniejsze pokoje też przeznaczyłem na klasy, a biurko we frontowym pokoju zastępowało mi gabinet dyrektora.
Personel pedagogiczny miałem prawie skompletowany, ponieważ coraz to nowi muzycy przyjeżdżali do Sopotu. Brakowało tylko personelu służbowego. Ale i ten brak wkrótce dał się załatwić. Pewnego dnia na naszej ulicy spotkałem dwie starsze panie, z których jedną była pani Maria Jałozo - dawna wieloletnia sekretarka Konserwatorium Warszawskiego. Pani Jałozo poznała mnie od razu. Opowiedziały, że przyjechały tu "szukać szczęścia", bo nie mają nic: ani mieszkania, ani pracy. Ucieszyłem się z tego, bo taka sekretarka dla mojej szkoły to skarb. Powiedziałem, że jedno i drugie ofiaruję im natychmiast i zaprowadziłem panie do szkoły, gdzie na piętrze był wolny pokoik z łazienką, nieprzydatny do zajęć lekcyjnych. Zatem zaangażowałem panią Jałozo jako sekretarkę szkoły.
Szkoła miała być na razie uczelnią prywatną, subsydiowaną przez Ministerstwo Kultury i Sztuki. Należało więc stworzyć jej oblicze prawne. Z tą sprawą zwróciłem się więc do inżyniera Główczewskiego, który był dyrektorem Gdańskiej Dyrekcji Odbudowy (GDO). Poradził utworzyć Gdańskie Towarzystwo Muzyczne, które by wzięło na siebie obowiązki właściciela uczelni. Dyrektor Główczewski dokooptował do przyszłego zarządu GTM sędziego Konderskiego i adwokata Kuligowskiego. W ten sposób zostało stworzone prawne oblicze szkoły, która na zebraniu Towarzystwa otrzymała oficjalną nazwę: "Gdański Instytut Muzyczny z siedzibą w Sopocie".
Wkrótce ogłosiłem zapisy do Instytutu do klas fortepianu, skrzypiec, wiolonczeli, instrumentów dętych i teorii. Nauka była odpłatna. Zgłoszeń, pomimo letniego miesiąca, było dużo. Oczywiście najwięcej do klasy fortepianu. Natomiast klasy instrumentów dętych nie udało się uruchomić z powodu braku chętnych do nauki, a także z powodu braku takowych instrumentów w Okręgowym Urzędzie Likwidacyjnym.
Wreszcie na początku lipca personel pedagogiczny został skompletowany i zaakceptowany przez GTM. Przedstawiał się następująco: fortepian (kurs wyższy): Leokadia Nowacka-Ilska, Jan Gorbaty, Stanisław Staniewicz i Władysław Walentynowicz; fortepian (kurs niższy): Anna Gayl, Helena Stachowska, Romana Suchorzewska i Irena Wodiczko; skrzypce: Stefan Herman, Franciszek Jamry i Tadeusz Wroński; wiolonczela: Edward Sienkiewicz (który pod koniec roku szkolnego wyemigrował do Argentyny); śpiew solowy: Maria Bojar-Przemieniecka, Kazimierz Czekotowski i Maurycy Janowski. Teorię objęli: Zofia Heinrich i Roman Heising. Dyrektorem administracyjnym została żona prezesa GTM - Hanna Główczewska, której specjalnością było zdobywanie dużej ilości paczek z UNRRY. W piwnicy budynku była spora salka oraz kuchnia z oddzielnym wyjściem na zewnątrz. Pani Główczewska zorganizowała tam stołówkę dla pracowników Instytutu, z której korzystali również niektórzy muzycy z orkiestry filharmonicznej. Dostawaliśmy przydziały żywności. Kuchnię prowadziła Nina Palulisowa.
22-go lipca 1945 roku w południe odbyło się uroczyste otwarcie Gdańskiego Instytutu Muzycznego. Przybyli przedstawiciele Urzędu Miejskiego, zarząd Gdańskiego Towarzystwa Muzycznego, wszyscy pedagodzy oraz zaproszeni goście. Musiałem odczytać wstępny referat informacyjny, po czym odbył się koncert, w którym udział wzięli niektórzy nasi pedagodzy. Sala - aula wyglądała odświętnie, do czego przyczynił się mój przyjaciel, Maks Kasprowicz, który w olbrzymiej złotej ramie, znalezionej na strychu, stworzył piękną papieroplastyczną kompozycję. Rama ta wisiała nad estradą, na której stał gabinetowy Steinway. Zostały ogłoszone terminy egzaminów wstępnych do wszystkich klas Instytutu, po których przyjęliśmy ogółem przeszło dwustu uczniów. W sierpniu rozpoczęliśmy już regularną naukę we wszystkich wymienionych specjalnościach i jakoś zmieściliśmy się w naszym skromnym metrażu.
I tak rozpoczęło się umuzykalnianie obywateli gdańskiego Wybrzeża.. A Gdański Instytut Muzyczny pozostał na zawsze pra-matką wszystkich uczelni muzycznych w naszym regionie.
Sopot 1986 r.

powrót


Stefan Śledziński
Narodziny uczelni (fragmenty wspomnień)
(...) Chcę się przyznać do bardzo osobistych marzeń z dawno minionych lat młodości, kiedy przed I wojną światową spędzaliśmy z Rodzicami wakacje w czymś, co i wtedy nazywało się Gdynią, a wyglądało zupełnie inaczej. Wówczas nie pociągały mnie uroki sopockiego kurortu, ale czas dzieliłem między wycieczkami na bezludny półwysep - Hel, Szwajcarię Kaszubską i przede wszystkim stary Gdańsk - z tyloma pamiątkami Niepodległej Polski, cudami starych murów, fasad i przedproży domów patrycjuszowskich - i koncertami w kościele Mariackim. Czekając na pociąg na dworcu gdańskim, powiedziałem sobie: tu kiedyś będę pracował!
(...) W lipcu 1946 roku, po powrocie do kraju z obozu jenieckiego w Niemczech, zgłosiłem się do Ministerstwa Kultury i Sztuki. Otrzymałem najpierw propozycję pracy w uczelni muzycznej w Bytomiu, a po mojej odmowie (ze względów osobistych) - propozycję działania na Wybrzeżu Gdańskim, gdzie prawie wszystko (po wojnie) trzeba było zaczynać od nowa. Istniała tam wprawdzie garstka absolwentów przedwojennego polskiego konserwatorium, prowadzonego parę lat przez Kazimierza Wiłkomirskiego, i kilkudziesięciu muzyków "napływowych", znęconych możliwością otrzymania na Wybrzeżu mieszkania. Początkowo moim zadaniem było prowadzenie tamtejszej orkiestry symfonicznej (po Zbigniewie Turskim) i organizowanie (pracy) szkoły muzycznej średniego stopnia. Ale absolwenci tej szkoły odpływali do Poznania i do Warszawy na dalsze studia, w związku z czym życie muzyczne na Wybrzeżu nie mogło się rozwijać. Problem ten mogło rozwiązać tylko powołanie na miejscu wyższej szkoły muzycznej. Nie będę opisywał trudności, jakie na tej drodze trzeba było pokonać.
(...) Pojechaliśmy tedy do Warszawy, Janusz Urbański, Jan Ekier i ja. Audiencja u ministra Dybowskiego nie zapowiadała się fortunnie. Już jest tyle szkół wyższych - czy da się radę zorganizować jeszcze jedną - i po co- Pamiętam, że w odpowiedzi na to podszedłem do mapy Polski z linijką - przyłożyłem ją do linii Warszawa-Poznań i oto okazało się, że na północ od tej linii nie ma żadnej wyższej szkoły muzycznej. A to i Wybrzeże - świeżo odzyskane setki kilometrów, całe Pomorze - Mazury - mają być drenowane z najzdolniejszej młodzieży na rzecz Polski południowej- I znowu - a co z kadrą dla szkół, orkiestr itd. itd. Zakłopotany minister jakoś wykrztusił swoje "tak", - co pociągało tzw. skutki finansowe, więc było istotnie trudne do wykrztuszenia. Obecny przy rozmowie Witek Rudziński przygotował zarządzenie o powołaniu do życia szkoły.
Zarządzenie
Ministra Kultury i Sztuki
z dnia 25 września 1947 r.
w sprawie utworzenia Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej
w Sopocie
Na podstawie art. 1 ustawy z dnia 4 czerwca 1920 r. o tymczasowym ustroju władz szkolnych (Dz.U.R.P. Nr 50, poz. 304), art. 58 ustawy z dnia 11 marca 1932 r. o ustroju szkolnictwa (Dz.U.R.P. Nr 38, poz. 389), art. 1 Dekretu P.K.W.N. z dnia 15 września 1944 r. w zakresie działania i organizacji Resortu Kultury i Sztuki (Dz.U.R.P. Nr 5, poz. 25) oraz §§ 1 i 4 Rozporządzenia Ministra Kultury i Sztuki z dnia 7 grudnia 1945 r. w sprawie ustroju specjalnego szkolnictwa muzycznego (Dz.U.R.P. Nr 1, poz. 2 z 1946 r.) zarządzam co następuje:
§ 1. Tworzy się Państwową Wyższą Szkołę Muzyczną w Sopocie.
§ 2. Zarządzenie niniejsze wchodzi w życie z dniem 1 października 1947 r.
MINISTER (-) Stefan Dybowski
(...) O jej dalszych losach napiszą inni, ale ten proces jej narodzin, znany tylko kilku osobom, warto było chyba wspomnieć.
(...) Ostatecznie nastąpiło otwarcie tej uczelni, przy nader skromnej ilości studentów, ale z doborową kadrą pedagogów (m.in. Bielicki, Ekier, Iliwicka, Ilska-Nowacka, Walentynowicz, Cygańska, Janowski, Herman, Feliński, Bojar-Przemieniecka, Czekotowski, Bragińska-Iglikowska, Heising). Liczba studentów szybko wzrosła z kilkunastu do stu, a po paru latach mieliśmy już pierwszych absolwentów, którzy pozostali na Wybrzeżu. Wreszcie pojawiły się pierwsze wielkie talenty, laureaci międzynarodowych konkursów, których ta uczelnia dostarczyła odtąd wielu. Miło mi stwierdzić, że rezultaty przekroczyły moje marzenia.
Warszawa 1977 r.

powrót


Władysław Walentynowicz
Początek mojego rektoratu
W marcu 1951 roku dyrektor Departamentu Szkolnictwa MKiS wezwał mnie do Warszawy. Pełniłem wówczas funkcje nauczyciela klasy akompaniamentu w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Sopocie, klasy fortepianu specjalnego w Państwowej Średniej Szkole Muzycznej w Gdyni-Orłowie oraz zajmowałem stanowisko kierownika redakcji muzycznej w Rozgłośni Polskiego Radia w Gdańsku. Przy tym spotkaniu w MKiS dyrektor Mirosław Dąbrowski zaproponował mnie natychmiastowe objęcie funkcji rektora w sopockiej PWSM. Nadmienił przy tym, że mam być likwidatorem tej uczelni w Sopocie, ponieważ istnieje realny projekt przeniesienia jej do Bydgoszczy. Byłem zaskoczony tą propozycją, jak i tym projektem. Nie uśmiechało mi się być pogrobowcem PWSM w Sopocie, która z olbrzymim wysiłkiem, cztery lata temu, została powołana do życia. W trakcie dyskusji zapytałem dyrektora, jak Ministerstwo ustosunkowuje się do tego, gdybym tej szkoły nie zlikwidował.
- I tak Pan nie będzie mógł jej prowadzić - odpowiedział - ponieważ szkole brakuje kadry pedagogicznej.
- A gdybym znalazł odpowiednich pedagogów na brakujące funkcje, to co wtedy- - spytałem.
- Wtedy - odparł - zatrzymanie PWSM w Sopocie będzie w dużej mierze zależało od miejscowych władz partyjnych i administracyjnych.
Po takiej wypowiedzi dyr. Mirosława Dąbrowskiego, wyraziłem zgodę na objęcie funkcji rektora PWSM w Sopocie, i z nominacją w kieszeni wróciłem na Wybrzeże.
Z punktu rozpocząłem poszukiwania brakujących pedagogów. Zaangażowałem do klasy fortepianu Krystynę Jastrzębską na miejsce Olgi Iliwickiej, która przenosiła się do Poznania, Floriana Dąbrowskiego z Bydgoszczy na miejsce wyjeżdżającego do Warszawy Stefana Śledzińskiego, Feliksa Rybickiego z Warszawy na miejsce udającego się do Łodzi Bohdana Wodiczki. Funkcje nauczycieli fortepianu obowiązującego i akompaniatorów zleciłem częściowo zaawansowanym studentom, a częściowo ściągnąłem nauczycieli ze Średniej Szkoły Muzycznej.
Ostateczny plan kadrowy przedstawiał się następująco:
Wydział I - Teorii, Kompozycji i Dyrygentury: Marian Antoniak - dziekan, Zdzisław Bytnar, Florian Dabrowski, Wacław Kmicic-Mieleszyński, Konrad Pałubicki i Feliks Rybicki.
Wydział II - Instrumentalny - klasa fortepianu: Krystyna Jastrzębska, Leokadia Nowacka-Ilska, Stanisław Bielicki i ja; klasa skrzypiec: Stefan Turkowski - dziekan wydziału i Jan Wawrzyniak (Hans Werner); klasa altówki - Mieczysław Śmilgin; klasa wiolonczeli - Michał Cieślewicz; klasa kontrabasu - Edwin Piotrowicz. Obsada klas instrumentów dętych nie przedstawiała trudności, ze względu na istnienie orkiestry symfonicznej Filharmonii Bałtyckiej.
Wydział III - Wokalny: Kazimierz Czekotowski - dziekan, Maria Bojar-Przemieniecka, Barbara Iglikowska i Maurycy Janowski.
Na Wydziale IV - Wychowania Muzycznego (wówczas Wydział Pedagogiczny) rządził Roman Heising - dziekan wydziału. Korzystał on z pedagogów Wydziału I. Przedmioty międzywydziałowe prowadzili: Wacław Nowak - zagadnienia społeczno-polityczne, a lektoraty języków obcych: Jadwiga Jasiewicz - francuskiego, Matylda Ledóchowska - niemieckiego i Janina Ebenberger-Orzechowska - włoskiego.
Plan ten przedłożyłem do akceptacji sekretarzowi do spraw kultury Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Gdańsku, Ludwikowi Krasuckiemu. Zaakceptował. A więc PWSM w Sopocie została uratowana.
Sopot 1977 r.

powrót


Kazimierz Wiłkomirski
Ze wspomnień
(...) Sopocka Wyższa Szkoła Muzyczna była obok wrocławskiej najmłodszą tego typu uczelnią w Polsce. Swoje powstanie w roku 1947 zawdzięczała bezprzykładnej energii, wytrwałości i nieustępliwości Stefana Śledzińskiego, będącego w tym czasie dyrektorem Filharmonii Bałtyckiej, kierownikiem Biura Koncertowego i wizytatorem szkół muzycznych na gdańskim wybrzeżu. Potrzeba powołania do życia wyższej uczelni muzycznej w tej dzielnicy kraju była tak ewidentna, że warto było przezwyciężać trudności wszelkiej natury zarówno na miejscu, jak i w głównym ośrodku dyspozycyjnym, czyli w Ministerstwie Kultury i Sztuki. Śledziński, Ekier i Janusz Urbański (naczelnik wydziału kultury Wojewódzkiej Rady Narodowej) musieli długo i zajadle dyskutować z ministrem Stefanem Dybowskim, zanim uzyskali jego zgodę na utworzenie PWSM w Sopocie. (Wspomnień ciąg dalszy. PWM Kraków 1980).
(...) Niewiele dni po moim przybyciu do Gdańska rektor Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej w Sopocie Florian Dąbrowski zaproponował mi objęcie (mówiąc ściślej - stworzenie) klasy wiolonczeli w kierowanej przez niego uczelni. Tym, którzy mają dzisiaj lat 20, 30, a nawet 40, niełatwo przyjdzie uwierzyć, że funkcjonująca od roku 1947 Wyższa Szkoła Muzyczna w ciągu całych pięciu lat swego istnienia nie posiadała w ogóle klasy wiolonczeli. Jakie były tego przyczyny- Brak kandydatów przygotowanych do wyższych studiów i brak pedagoga o odpowiednich kwalifikacjach. Dodam jeszcze jedną - trudną do przyjęcia - informację. Oto w wieku lat 52, mając za sobą przeszło 30 lat pracy pedagogicznej, w tym 7 lat w powojennym wyższym szkolnictwie muzycznym, tutaj właśnie po raz pierwszy w życiu otrzymałem możliwość nauczania gry na wiolonczeli w zakresie szkoły wyższej. (Rocznik Informacyjny 5. Gdańsk 1977).
(...) W październiku 1977 roku uczelnia obchodziła uroczyście swoje trzydziestolecie. Jubileusz ten (przygotowany starannie i wszechstronnie) stał się okazją do podsumowania jej poważnych, bezspornych osiągnięć w wielu różnych dziedzinach muzycznej wiedzy i kultury. Ukazały się artykuły i wywiady w prasie codziennej, w radio i w telewizji, a także kilkaset stron liczący "Rocznik Informacyjny" z cyklu zeszytów naukowych PWSM, przedstawiający bardzo dokładnie trzydziestoletni dorobek szkoły, zawierający nazwiska i dane biograficzne jej założycieli, kierowników, pedagogów, pracowników administracyjnych, absolwentów. W księdze jest mnóstwo danych cyfrowych i faktycznych, są też osobiste wspomnienia muzyków ze szkołą związanych. Wszystko w tej księdze jest prawdą. (Wspomnień ciąg dalszy ...).
(...) Kiedy teraz, po latach odwiedzam gdańską Wyższą Szkołę Muzyczną, kiedy zapoznaję się z jej osiągnięciami, z radosnym wzruszeniem uświadamiam sobie olbrzymi dystans dzielący jej stan obecny od tego, który obserwowałem przed ćwierćwieczem. (Rocznik Informacyjny 5, j.w.).

Roman Heising
Budowanie w Sopocie i w Gdańsku
Za szczęśliwe zrządzenie losu poczytuję sobie to, że będąc u narodzin Uczelni i pracując w niej nieprzerwanie przez okres 25 lat, czyli do chwili mojego przejścia na emeryturę (1972), mogę uznać za zaszczyt, że jestem żywą historią tej szkoły, zorganizowanej wielkim staraniem i trudem przez prof. dr. Stefana Śledzińskiego. Wniosłem w tę Szkołę doświadczenie pedagogiczne jako nauczyciel i przedwojenny wykładowca-muzykolog w Państwowym Konserwatorium Muzycznym Poznaniu, jako lektor solfeżu i śpiewu chóralnego na Uniwersytecie Poznańskim - Studium Wychowania Fizycznego - oraz jako solista Opery Poznańskiej i działacz społeczny. Dla młodej uczelni kwalifikacje te niewątpliwie posiadały znaczenie. W dodatku w owych latach (1945-47) zajmowałem w Zarządzie m. Sopotu stanowisko naczelnika Wydziału Oświaty i Kultury, co ułatwiło, aby ówczesny prezydent m. Sopotu, Leonard Wierzbicki, przydzielił dla (tworzonej) PWSM budynek przy ul. Grunwaldzkiej nr 5, który w tym czasie zwolniło starostwo.
Uczelnia tak się rozrastała, że zajmowane 27 izb nie wytrzymały naporu liczby studentów i realizowania dydaktyczno-wychowawczego programu. Przeto zrodziła się konieczność zmiany budynku. Zabiegi o wybudowanie nowej siedziby, która by jednocześnie była architektoniczną ozdobą miasta, nie odniosły skutku. Podjąłem więc trud o nadbudowę budynku szkoły muzycznej w Gdańsku przy ul. Łagiewniki nr 3. Kilka lat trwały te zmagania, aż wreszcie w 1966 roku cel został osiągnięty, z efektem godnym najśmielszych (wówczas) oczekiwań: otrzymaliśmy 58 pomieszczeń ze wspaniałą salą kameralną i organową. (...) Po 19 latach niezwykle ożywionej pracy w Sopocie, rozpoczął się w Gdańsku nowy, jeszcze bardziej nasilony okres naukowej, dydaktyczno-artystycznej i wychowawczej pracy. Czynem realizowaliśmy hasło: "Kto chce innych zapalać - musi sam płonąć".
Sopot 1977 r.

powrót


Stefan Śledziński
Refleksja
(...) Gdy po czterdziestu latach spoglądam na dorobek obecnej Akademii Muzycznej w Gdańsku, przedstawia się on imponująco. Większość stanowisk muzycznych na Wybrzeżu zajmują jej absolwenci. Działa szkolnictwo muzyczne wszelkich stopni, Filharmonia, teatr operowy, operetkowy, zespoły kameralne, rośnie ilość muzycznych wydawnictw naukowych. Właściwie cały rozwój życia muzycznego w Trójmieście zależy od tej uczelni. Dlatego uważam, że w ciągu ostatniego czterdziestolecia nie stało się na Wybrzeżu nic bardziej celowego i pożytecznego, jak powołanie do życia tamtejszej wyższej szkoły muzycznej. A zarazem było to chyba jedno z najważniejszych wydarzeń muzycznych czterdziestolecia w skali całego kraju.
"Ruch Muzyczny" 1985 nr 6

powrót


Roman Suchecki
Przywołane pamięcią ...
Akademia - moja Akademia dorzuciła przez lat pięćdziesiąt, do skarbnicy kultury muzycznej Polski, do dziedzictwa kulturowego Europy, niejeden klejnot. Jest teraz dojrzała, mocna i godna. U progu roku dwutysięcznego spostrzegamy, iż nie roztrwoniła czasu, jaki został Jej dany.
Lubię wspomnienia. Wraz z uchodzącym czasem jest ich więcej i więcej. To one równoważą oddalające się marzenia o przyszłości. Spoglądając za siebie widzisz coraz to wyraźniej towarzyszące ci wspomnienia. Oprzyj się o nie, a nie upadniesz w podążaniu za przyszłością.
Lubię wspomnienia. Wracam do tych spisanych przed dwoma dziesiątkami lat - wspomnień o mojej szkole lat najpierwszych.
Tej jesieni, kiedy dziewiętnastolatek z bagażem pięcioletnich doświadczeń w zawodzie muzyka przekroczył od niepamiętnych czasów otwartą boczną bramę starej kamieniczki, lekko chylącej się ku morzu, uczelnia, która tutaj znalazła swój kąt, istniała już pięć lat. W powojennej Polsce mówiono, że to najmłodsza i najmniejsza z siedmiu wyższych szkół muzycznych. I można by było nie wspominać tamtych lat, gdyby nie cudowna atmosfera świeżości i zapału, jaka wymiotła stęchliznę z murów budynku uczelni.
Miasteczko z nastaniem jesieni zmieniało swój wygląd, przykrywając "pocztówkę z uzdrowiska" pejzażem małego, skupionego intymnie miasta uniwersyteckiego. Tak podobnego do licznych miasteczek uniwersyteckich kraju, z którego miarowym krokiem przybyli ongiś ludzie, aby w długich latach pożogi pozbawić naszych profesorów książek, domów i miast. Ci zaś ściągali tu ze wszystkich zakątków przedwojennej Polski i Sopot stał się dla nich nowym domem. Wydawało się, że trudno będzie nadać nowo utworzonej uczelni jakieś jednorodne oblicze artystyczne i naukowe. A jednak dokonano tej sztuki. Swoje różne doświadczenia, umiejętności i różniące się osobowości artystyczne przetopiono w jedno. Nieopodal Gdańska, w którym zaledwie przed ośmiu laty "Wysoki Komisarz Ligi Narodów" ochraniał polską szkołę muzyczną, stworzono wyższą uczelnię.
Uczono w niej tak, jak to w cechowym przekazywaniu tajników sztuki było w zwyczaju - zgodnie z renesansową zasadą: mistrz uczniowi - uczeń mistrzowi, i to wystarczało za wszystkie regulaminy i kodeksy honorowe. Po latach wojny udało się odratować spokój człowieczy, tak aby wytworzyć od nowa skupienie i ciszę pracowni cechu muzycznego. A że po drugiej stronie mola w halach Szkoły Sztuk Plastycznych, i za torami w Wyższej Szkole Ekonomicznej, panowała podobna atmosfera, przeto dziwić się nie należy, iż posiadł Sopot coś z godności i urokliwości miasteczek uniwersyteckich.
Garść studentów, owa zbieranina z całej Polski, z którą czasy wojny obeszły się tak samo jak z ich profesorami, z prędkością rozchodzenia się dźwięku, ale bez pośpiechu, w sposób zachłanny, ale nie łapczywy, nadrabiała braki i zaległości w wykształceniu i wiedzy Polaków pozbawionych przez lat sześć jakiejkolwiek szkoły. Słuchano teraz tego wszystkiego, co nakazem miało być dla uszu i serc polskich niedostępne. Aby być bliżej, możliwie w samym środku muzyki, której teraz wolno było słuchać, większość studentów pracowała, uprawiając zawodowo działalność, do czego pełne uprawnienia miał im dać dyplom Wyższej Szkoły Muzycznej.
Muzyki w tamtych latach nigdy nie było w nadmiarze. Rzucano się chciwie na każdą muzykę - na tę wykonywaną przez naszych profesorów jak i tę, która powstawała z naszych młodzieńczych, publicznych zmagań z materią dźwięków. Słuchano z wewnętrznej potrzeby, a nie nakazu; słuchano muzyki w salach o najcudowniejszej akustyce. Grano przed najbardziej wymarzoną, bo naszą, publicznością. Nie tą anonimową, ale taką, która skupiała twarze znajome nam z wernisaży po drugiej stronie mola i ze stołówek studenckich zza torów. Były to koncerty "najdłuższe na świecie" - ogadywane przez długie godziny w uczelni, w drodze do domów, a potem w rozmowie z naszymi mistrzami. W tamtych czasach nikt nie doświadczył samotności po tym, co z takim wysiłkiem usiłował przekazać słuchaczom w czasie, który ktoś określił "godziną na afiszu". Mieliśmy bowiem publiczność najbardziej "ludzką", jaką można było sobie wyśnić. Było w tych koncertach coś z atmosfery salonów ubiegłowiecznych i czuliśmy, że jesteśmy sobie potrzebni.
Na występy naszych mistrzów jeździliśmy również do odległych nieraz miast. Z dumą czytaliśmy umieszczoną na afiszu informację o miejscu, w którym artysta osiadł na stałe. Z afiszów Trójmiasta uczyliśmy się nowej panoramy Polski. W przerwach koncertów w "Grand Hotelu", w auli Wyższej Szkoły Ekonomicznej, czyli w sali Państwowej Opery i Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku, liczyło się zdanie każdego grającego, śpiewającego lub słuchającego, gdyż w naszej świadomości szkoła nie dzieliła się na wydziały; szkoła była jedna i nasza. Sukcesy innych były naszymi wygranymi. Ilość przedmiotów, jakie każdy musiał opanować, nasycona była zawsze muzyką. Nasi mistrzowie byli muzykami, a uniesione w zdziwieniu brwi, nie wyrażały dezaprobaty dlatego, że ktoś nie chce, lecz dlatego, że nie może.
Tej jesieni, kiedy jeszcze raz starałem się odczuć atmosferę tamtych dni, szkoła, której boczną bramę przekroczyłem przed czterdziestupięciu laty, święci półwiecze swego istnienia. Wszystko do czego powracam, to przywołanie pamięcią atmosfery dni najpierwszych moich i mojej szkoły, czasu, który ukształtował artystyczną wrażliwość dziewiętnastolatka tak, iż mógł powtórzyć za poetą jego młodości - "Cóż to za rozkosz błądzić przez pokoje z Panią Muzyką we dwoje".
Gdańsk 1997 r.

powrót


Janusz Krassowski
Sylwetki Dawnych Pedagogów
Marian Antoniak (1901-1973), absolwent Konserwatorium Warszawskiego (wydział nauczycielski, organy) i Uniwersytetu Jagiellońskiego (muzykologia). W Gdańsku od 1929 do 1939 roku był nauczycielem Gimnazjum Polskiego Macierzy Szkolnej i Polskiego Konserwatorium Muzycznego oraz prowadził chóry polonijne. W Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Sopocie wykładał w latach 1949-1966 przedmioty teoretyczne; dwukrotnie był dziekanem Wydziału I.
Stefan Belina-Skupiewski (1885-1962), jeden z najwybitniejszych polskich śpiewaków. Studia muzyczne odbywał w Kijowie i Karlsruhe u J. Stückgolda oraz w Monachium. Odnosił sukcesy na scenach Europy, Ameryki Południowej; m.in. w La Scali w roli Tristana pod Toscaninim oraz na prapremierze w "Królu Edypie" Strawińskiego w Paryżu. Wybitny pedagog. Dyrektor Państwowej Opery Śląskiej, od 1953 r. w POiFB. W latach 1953-1961 był profesorem w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Sopocie.
Stanisław Bielicki (1900-1974), pianista, absolwent Konserwatorium Warszawskiego, uczeń Zbigniewa Drzewieckiego, uzupełniał studia u Ignacego J. Paderewskiego w Morges w Szwajcarii. Do 1932 roku profesor Śląskiego Konserwatorium Muzycznego w Katowicach. Prowadził klasę fortepianu w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Sopocie i Gdańsku w latach 1948-1974.
Anna Borey-Protassewicz (1919-1987), śpiewaczka, znana pieśniarka. Uczyła się u Wacława Brzezińskiego, Stani Zawadzkiej i Maurycego Janowskiego. Pedagog emisji głosu i śpiewu w PWSM w Sopocie i Gdańsku w latach 1949-1968.
Witold Brzeski (1906-1972), artysta muzyk, absolwent Konserwatorium Wileńskiego, perkusista Państwowej Opery i Filharmonii Bałtyckiej. W latach 1950-1972 uczył gry na perkusji w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Sopocie i Gdańsku.
Lucjan Galon (1919-1980), pianista i pedagog, uczeń Fryderyka Lamonda (ucznia F. Liszta), absolwent Królewskiej Akademii Muzycznej w Glasgow i w Londynie. Uczył w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Sopocie i Gdańsku w latach 1956-1979.
Erwin Gassan (1914-1976), artysta muzyk, oboista, studiował w Konserwatorium Poznańskim. Od 1945 roku grał w Operze Wrocławskiej (pierwszy oboista), następnie w orkiestrze Polskiego Radia w Krakowie, od 1956 r. w Filharmonii Poznańskiej, od 1958 w Filharmonii Bałtyckiej. W PWSM w Sopocie i Gdańsku pracował w latach 1958-1975 - wychowawca wielu cenionych oboistów.
Stefan Herman (1904-1981), skrzypek, uczeń Stanisława Jarzębskiego i Ireny Dubiskiej, absolwent Konserwatorium Warszawskiego. Jeden z najwybitniejszych polskich pedagogów wiolinistyki. W latach 1948-1981 wykładowca, docent, następnie profesor Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej w Sopocie i Gdańsku, wychowawca wielu znakomitych skrzypków - Konstantego Andrzeja Kulki, Edwarda Zienkowskiego, Joanny Mądroszkiewicz i in.
Barbara Iglikowska (1908-1995), artystka śpiewaczka, absolwentka Konserwatorium Warszawskiego, uczennica Marii Sankowskiej i Stefana Beliny-Skupiewskiego. Wybitny pedagog wokalistyki. W Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Sopocie od 1948 r. - wykształciła grono kilkudziesięciu świetnych śpiewaków solistów operowych, laureatów konkursów międzynarodowych, znakomitych artystów jak Stefania Toczyska. Profesor Akademii Muzycznej im. Stanisława Moniuszki w Gdańsku do 1993 roku.
Olga Iliwicka (1910-1979), pianistka, studia odbywała u Jerzego Żurawlewa w Wyższej Szkole Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie. Laureatka III Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina w 1937 roku. W Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Sopocie prowadziła klasę fortepianu w latach 1948-1954 (z przerwą), pełniła funkcję dziekana Wydziału Instrumentalnego (1949-1951). Z klasy prof. Olgi Iliwickiej wyszedł pierwszy absolwent naszej uczelni - Tadeusz Kerner.
Henryk H. Jabłoński (1915-1989), kompozytor, pedagog. Studiował w Polskim Konserwatorium Muzycznym w Gdańsku u Kazimierza Wiłkomirskiego, naukę kompozycji uzupełniał u W. Schramma oraz u A. Paetscha. Autor utworów symfonicznych, kameralnych, solowych oraz muzyki popularnej. W Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Sopocie i Gdańsku wykładał w latach 1954-1980.
Maurycy Janowski (1889-1959), śpiewak, aktor, reżyser, pedagog. Występował w teatrach operowych i dramatycznych w Polsce i za granicą. Ceniony wykonawca utworów Karola Szymanowskiego (udział w prapremierze "Króla Rogera"). Od 1945 roku na Wybrzeżu gdańskim. W latach 1949-1959 w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Sopocie, docent, dziekan Wydziału Wokalnego.
Krystyna Jastrzębska (1916-1986), wybitna pianistka, wirtuoz i pedagog, uczennica Jerzego Lefelda w Warszawie i Marguerity Long w Paryżu. Absolwentka PWSM w Warszawie. Od 1945 r. związana ze środowiskiem i życiem muzycznym Gdańska. Profesor Akademii Muzycznej im. Stanisława Moniuszki. Prowadziła klasę fortepianu w latach 1951-1986.
Wacław Kmicic-Mieleszyński (1907-1982), muzykolog, absolwent Uniwersytetu Poznańskiego. Od 1945 r. czynny w szkolnictwie muzycznym na Wybrzeżu gdańskim, w latach 1948-1977 w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Sopocie i Gdańsku, docent, dziekan Wydziału Wychowania Muzycznego i kierownik katedry, autor publikacji. Nauczyciel i wychowawca pokolenia powojennego muzyków w Gdańsku.
Cecylia Konopacka-Linke (1902-1964), pianistka, klawesynistka, absolwentka "Fritz Binder Konservatorium" w Gdańsku i Konserwatorium Klindwortha-Scharwenki w Berlinie. W Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Sopocie była akompaniatorką w latach 1951-1964.
Jan Łukaszewicz (1894-1976), artysta muzyk, kapelmistrz, trębacz, absolwent Konserwatorium Warszawskiego. Czynny w życiu muzycznym od 1912 roku, w teatrach, orkiestrach m.in. Opery Poznańskiej, Opery Pomorskiej, orkiestry symfonicznej Polskiego Radia w Warszawie, od 1945 w Filharmonii Bałtyckiej. Pedagog. Gry na trąbce uczył w PWSM w Sopocie i Gdańsku w latach 1957-1971.
Bohdan Muchenberg (1927-1993), muzykolog, absolwent Uniwersytetu Poznańskiego. Badacz dawnej muzyki polskiej (XVII-XIX w.), autor prac źródłowych, cenionych publikacji naukowych i podręczników ("Pogadanki o muzyce"). Wykładał w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Sopocie i Gdańsku w latach 1962-1980.
Leokadia Nowacka-Ilska (1887-1979), pianistka, uczennica Aleksandra Michałowskiego i Zygmunta Noskowskiego. Absolwentka Instytutu Muzycznego w Warszawie (1910 r.), kontynuowała studia w Berlinie. W kraju rozwijała działalność artystyczną i pedagogiczną. Od 1945 r. na Wybrzeżu gdańskim. W latach 1948-1965 prowadziła klasę fortepianu w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Sopocie.
Marian Obst (1911-1979), artysta muzyk, dyrygent Państwowej Opery i Filharmonii Bałtyckiej, kompozytor, doktor muzykologii, docent, długoletni pedagog w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Sopocie i Gdańsku w latach 1953-1979.
Konrad Pałubicki (1910-1992), muzykolog, kompozytor, teoretyk muzyki. Absolwent Wielkopolskiej Szkoły Muzycznej (fortepian), Uniwersytetu Poznańskiego (muzykologia) oraz PWSM w Łodzi (kompozycja). Pracował wiele lat nad rozwojem środowiska muzycznego twórczego na Pomorzu i Wybrzeżu gdańskim, m.in. w Bydgoskim Towarzystwie Naukowym, Związku Kompozytorów Polskich, Gdańskim Towarzystwie Przyjaciół Sztuki. W Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Sopocie i Gdańsku w latach 1949-1980 wykładał teorię muzyki i kompozycję. Profesor, organizator życia naukowego w uczelni. Długoletni dziekan Wydziału I i kierownik Katedry Kompozycji i Teorii Muzyki. Wychowawca kręgu kompozytorów i teoretyków - pracowników naukowych. Autor podręczników nt. współczesnej techniki kompozytorskiej.
Halina Peszko-Kusiewicz (1930-1999), pianistka, pedagog. Absolwentka PWSM w Sopocie (1960) w klasie fortepianu prof. Władysława Walentynowicza. Pedagog fortepianu na Wydziałach Wokalno - Instrumentalnym i Wychowania Muzycznego w PWSM w Sopocie i Gdańsku w latach 1960-1982. Jako pianistka (solistka) występowała w programach muzycznych na antenie radiowej oraz akompaniowała mężowi - Janowi i synowi Piotrowi podczas koncertów. Jest autorką artykułu na temat wybitnego pianisty-pedagoga Józefa Hofmana (Zeszyt Naukowy VIII PWSM w Gdańsku, 1970) i referatów, prezentowanych na spotkaniach w gdańskim oddziale SPAM.
Maksymilian Piłat (1911-1995), artysta muzyk, fagocista, absolwent Konserwatorium Warszawskiego. Pracował od 1945 w orkiestrze Opery Wrocławskiej, od 1953 w orkiestrze Państwowej Opery i Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku oraz uczył w szkołach muzycznych. W latach 1957-1971 w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Sopocie i Gdańsku, starszy wykładowca.
Edwin Piotrowicz (1910-1971), artysta muzyk, kontrabasista, absolwent Konserwatorium Muzycznego w Toruniu. Koncertmistrz orkiestry Filharmonii Bałtyckiej, pedagog w szkołach muzycznych. Uczył gry na kontrabasie w PWSM w Sopocie i Gdańsku w latach 1950-1952 i 1956-1971.
Paweł Podejko (1914-1996), muzykolog, organista, doktor, profesor Akademii Muzycznej im. Stanisława Moniuszki w Gdańsku. Absolwent PWSM w Łodzi (organy) oraz Uniwersytetu Poznańskiego (muzykologia), doktoryzował się na Uniwersytecie Warszawskim. Wybitny badacz dawnej muzyki polskiej - przebadał szereg ośrodków m.in. na Pomorzu i na Jasnej Górze - przywrócił kulturze polskiej setki nieznanych muzyków. Autor szeregu publikacji. W naszej uczelni pracował nieprzerwanie od 1953 roku. Wychowawca i opiekun naukowy szerokiego grona muzyków i muzykologów, zyskał wysoki autorytet naukowy i moralny, stanowiący chlubną kartę w rozwoju dorobku uczelni i jej tradycji.
Ryszard Slezak (1923-1979), artysta śpiewak, solista operowy (tenor), reżyser widowisk muzycznych i operowych, nauczyciel elementów gry scenicznej i zajęć scenicznych w PWSM w Sopocie i Gdańsku w latach 1959-1979.
Maria Śliwińska (1908-1979), pianistka-pedagog, magister sztuki, wielokrotnie zasłużona nauczycielka w szkołach muzycznych w Katowicach, następnie w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Sopocie i Gdańsku w latach 1965-1979.
Mieczysław Śmilgin (1911-1987), artysta muzyk, altowiolista, absolwent Konserwatorium Wileńskiego, pierwszy altowiolista Filharmonii Bałtyckiej, pedagog. Naukę gry na altówce prowadził w PWSM w Sopocie i Gdańsku w latach 1959-1976.
Leon Tejkowski (1917-1971), flecista, artysta muzyk orkiestry Polskiego Radia w Bydgoszczy, orkiestr filharmonicznych i operowych. Wykładowca w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Sopocie i Gdańsku w latach 1957-1971.
Kazimierz Wiłkomirski (1900-1995), wiolonczelista, kompozytor, absolwent Konserwatorium Muzycznego w Moskwie i Warszawie. Jeden z największych artystów polskich XX wieku: wybitny wirtuoz wiolonczeli, znakomity kameralista, znany kompozytor i ceniony dyrygent. Równocześnie - jeden z największych autorytetów muzycznych jako pedagog i człowiek. W latach 1934-1939 był dyrektorem polskiego Konserwatorium Muzycznego w Wolnym Mieście Gdańsku. W latach 1952-1958 w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Sopocie, profesor, prowadził klasę wiolonczeli, zespoły kameralne i orkiestrę, uczył dyrygentury.
Kazimierz Wójcik (1892-1982), klarnecista, dyrygent, absolwent Konserwatorium Muzycznego w Warszawie. W dwudziestoleciu międzywojennym kapelmistrz orkiestry 18 Pułku Piechoty w Skierniewicach. Od 1945 roku pedagog szkół muzycznych na Wybrzeżu gdańskim - w latach 1950-1971 w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Sopocie i Gdańsku prowadził klasę klarnetu i zespoły kameralne.
Maria Zielińska-Puzyna (1912-1985), pianistka-kameralistka, długoletnia akompaniatorka w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Sopocie i w Gdańsku w latach 1951-1979.

Poczet Rektorów 55-lecia

Jego Magnificencja Rektor JAN EKIER (1947-1948)
Jan Ekier, pianista, kompozytor, pedagog, urodził się w 1913 r. w Krakowie. Gry fortepianowej uczył się u Olgi Stolfowej, kompozycji u Bernardina Rizziego, odbywał też studia muzykologiczne na Uniwersytecie Jagiellońskim (1932-34) u Zdzisława Jachimeckiego i kontynuował muzycz-ne w konserwatorium w Warszawie u Zbigniewa Drzewieckiego (fortepian) i Kazimierza Sikorskiego (kompozycja). Występy piani-styczne rozpoczął we wczesnej młodości. W 1937 r. uzyskał VIII nagrodę na III Mię-dzynarodowym Konkursie Pianistycznym im. F. Chopina w Warszawie. Od tego czasu koncertuje w kraju i za granicą. W latach wojny i okupacji czynny w konspiracji. Po 1945 roku koncertował w wielu krajach Europy, w Ameryce Południowej i Japonii. Działalność pedagogiczną rozpoczynał przed wojną w Szkole Muzycznej im. Władysława Żeleńskiego w Krakowie, po wojnie w Lublinie - a następnie od 1947 do 1948 roku w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Sopocie. Współdziałał w organizowaniu tej uczelni i był jej pierwszym rektorem.
Następnie od 1953 r. rozwijał działalność artystyczno-pedagogiczną w PWSM w Warszawie jako profesor i kierownik Katedry. Wykładał na kursach mistrzowskich w wielu europejskich i światowych ośrodkach.
Poza działalnością artystyczną - pianistyczną, pedagogiczną i kompozy-torską, zajmował się pracą edytorską, publikując m.in. własne opra-cowania dzieł J. S. Bacha, a przede wszystkim Chopina. Od lat redaguje monumentalne "Wydanie Nowe Dzieł Fryderyka Chopina", współpracuje też z Universal Edition w Wiedniu. Tematyce chopinowskiej poświęcił szereg własnych prac. Wychował wielu wybitnych pianistów, zapraszany wielokrotnie do jury wielu międzynarodowych konkursów, otrzymał cenne nagrody i odznaczenia.
Udział Jana Ekiera w życiu naszej uczelni był w Jego bogatej, twórczej działalności skromnym tylko epizodem. W tradycji i historii uczelni pozostaje jako jeden z grona jej organizatorów i pierwszy rektor dzisiejszej Akademii Muzycznej im. Stanisława Moniuszki w Gdańsku.
Jego Magnificencja Rektor STEFAN ŚLEDZIŃSKI (1948-1951)
Stefan Śledziński - dyrygent, muzykolog, pedagog i organizator życia muzyczne-go, urodził się w Żytomierzu 1897 roku. Kształcił się w Warszawie w Liceum Muzycznym L. Marczewskiego. W Konserwatorium Warszawskim ukończył dyrygenturę w klasie Henryka Melcera (1924), muzykologię na Uniwersytecie Jagiellońskim (doktorat 1932). Ożywioną działalność dyrygencką rozpoczął natychmiast po studiach, m.in. 1925-27 dyrygował Wileńską Orkiestrą Symfoniczną, w Operze Wileńskiej przygo-tował muzycznie oryginalną 2-aktową wersję "Halki" Stanisława Moniuszki, dyrygował Operą Objazdową "Reduty Wileńskiej". W tych latach był w Wilnie kapelmistrzem orkiestry 1 PPLeg. Od 1927 r. w Warszawie kierował reprezentacyjną orkiestrą (symfoniczną) 36 PP Legii Akademickiej. Osobowość kształtował od zarania w organizacjach niepodległościowych, w czynie Legionów i POW ("Lidzki"), w służbie odrodzonego państwa (referat muzyczny w M.S. Wojsk., wizytator Ministerstwa WRiOP) - artystyczną w orbicie ideologii Karola Szymanowskiego. Wybitny znawca instrumentacji na orkiestry dęte, od tego przedmiotu zaczął swoją działalność pedagogiczną w Konserwatorium Warszawskim w końcu lat dwudziestych, prowadził również orkiestrę w Wyższej Szkole Muzycznej im. Chopina. W latach 30. pedagogika wysunęła się na pierwszy plan ogarniając poza profesurą w Konserwatorium problemy nauczania muzyki, szkolnictwa muzycznego, upowszechniania muzyki w społeczeństwie. W okresie wojny i okupacji uczestnik podziemia kulturalnego, członek AK ("Orzechowski"), uczestnik Powstania Warszawskiego.
Po wojnie dyrektor artystyczny Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku (1946-1949), organizator, profesor, następnie rektor Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej w Sopocie do 1951 r. Zmuszony do opuszczenia Wybrzeża - aż do emerytury pracował w PWSM w Warszawie: prorektor, dziekan wydziału, kierownik zakładu i katedry teorii muzyki. Autor cenionych prac publicystycznych i naukowych. Jako organizator życia muzycznego wywierał przez kilkadziesiąt lat duży wpływ na kulturę muzyczną Polski. W latach 1960-1972 był prezesem Związku Kompozytorów Polskich. Doktor "honoris causa" Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina. Zmarł 19 czerwca 1986 roku.
Stefan Śledziński - inicjator utworzenia naszej uczelni, organizator i rektor w trudnych początkach jej rozwoju, to jeden z filarów tradycji Akademii Muzycznej im. Stanisława Moniuszki. Utrzymywał przez długie lata bliskie kontakty ze szkołą i jej środowiskiem, służył radą, bezinteresowną pomocą.
Jego Magnificencja Rektor WŁADYSŁAW WALENTYNOWICZ (1951-1952)
Władysław Walentynowicz, pianista, kompozytor, urodził się w 1902 roku w Jarańsku (Rosja). Muzyki uczył się na Syberii: w Tomsku i Barnaule, następnie w Moskwie w Szkole Muzycznej Gniesinych (Helena Gniesina, Rajnhold Glier). W latach 1924-1930 studiował w Konserwatorium Muzy-cznym w Warszawie pianistykę u Antoniego Dobkiewicza i Józefa Turczyń-skiego, kompozycję u Kazimierza Sikorskiego (dyplom z fortepianu 1930). Przed wojną czynny na estradach krajowych, w Filharmonii Warszawskiej oraz w Polskim Radiu jako akompaniator i solista. Był współzałożycielem w Warszawie szkoły muzycznej pod nazwą "Kolegium Muzyczne", którą prowadził do 1939 roku. Lata 1931-39 wypełniała także twórczość kompozytorska.
Po wojnie w 1945 roku został oddelegowany na Wybrzeże gdańskie w celu organizowania szkolnictwa muzycznego. Założył Gdański Instytut Muzyczny z siedzibą w Sopocie, podzielony następnie na szkoły muzyczne. W Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Sopocie pracował od 1950 roku, prowadząc klasę akompaniamentu, następnie fortepianu. W 1951 roku zostaje powołany na stanowisko rektora w dramatycznej sytuacji kryzysu, zmierzającego do likwidacji uczelni. Po jednorocznej kadencji i zażegnaniu tego niebezpieczeństwa pracował jako pedagog na stanowisku docenta w uczelni - pełnił funkcję dziekana Wydziału Instrumentalnego nieprzerwanie od 1952 do 1972 roku. Po przejściu na emeryturę w 1972 roku, pracował w gdańskiej PWSM do 1979 r. Jest autorem licznych kompozycji - fortepia-nowych, wokalnych i instrumentalnych - solowych i kameralnych. Czynny przez kilkadziesiąt lat jako pianista-kameralista, akompaniator na estradach i w radio, jako organizator życia muzycznego na Wybrzeżu gdańskim - charakterystyczna postać środowiska muzycznego. Założyciel i długoletni prezes gdańskiego oddziału Stowarzyszenia Polskich Artystów Muzyków. Członek Związku Kompozytorów Polskich.
Jego Magnificencja Rektor FLORIAN DĄBROWSKI (1952-1954)
Florian Dąbrowski, kompozytor, pedagog, działacz muzyczny, urodził się w 1913 r. w Rosku (Poznańskie). Studiował w latach 1930-39 w Miejskim Konserwatorium Muzycznym w Bydgoszczy u Stefana Bolesława Poradowskiego (teoria) i Edmunda Rezlera (fortepian). Dyplom z kompo-zycji uzyskał w 1948 r. w klasie Stefana Bolesława Poradowskiego w PWSM w Poznaniu. Po wojnie zorganizował w 1945 roku średnią szkołę muzyczną w Bydgoszczy i uczył w niej przedmiotów teoretycznych, był współ-organizatorem Państwowej Filharmonii Bydgoskiej.
W latach 1951-1954 był wykładowcą teorii muzyki i kompozycji w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Sopocie, a w 1952 roku został rektorem tej uczelni. Następnie od 1954 roku rozwinął działalność peda-gogiczną w PWSM w Poznaniu, jako profe-sor i prorektor. Już w 1947 roku uzyskał nagrodę kompozytorską Związku Kompozytorów Polskich za "Suitę kujawską", w 1949 r. za kantatę "Odejście Fryderyka", później otrzymywał liczne nagrody za twórczość muzyczną i działalność pedagogiczną. Współtwórca i organizator festiwali polskiej muzyki współczesnej Poznańska Wiosna, juror wielu konkursów, działacz Związku Kompo-zytorów Polskich - długoletni wiceprezes Zarządu Głównego ZKP, krytyk i publicysta muzyczny.
Kadencja rektorska Floriana Dąbrowskiego w naszej uczelni przypadła na lata 1952-1954, jeden z trudniejszych okresów w historii szkoły.
Jego Magnificencja Rektor WŁADYSŁAW BUKOWIECKI (1954-1956)
Władysław Bukowiecki, pedagog, teoretyk muzyki, urodził się w 1910 r. w Ślęcinie k. Jędrzejowa. Absolwent wydziału nauczycielskiego Państwowego Konserwatorium Muzycznego w Warszawie (1939) oraz Studium Peda-gogicznego przy Uniwersytecie Warszawskim. Ukończył po wojnie studia w PWSM w Warszawie z zakresu teorii muzyki (1947). Już od 1945 roku rozpoczął pracę na stanowisku ministerialnego wi-zytatora szkół. Od 1947 roku w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Warszawie pracował na stanowisku wykładowcy przedmiotów teoretycznych i chóru oraz dzieka-na Wydziału Pedagogicznego. Współpracował z regionalnymi ośrodkami kultury muzycznej i amatorskim ruchem muzycznym jako animator i twórca opracowań repertuaru dla chórów i orkiestr. Działał na niwie politycznej.
W roku 1954 przeniesiony do Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej w Sopocie na stanowisko rektora, pełnił je do grudnia 1956 roku. Następnie pracował na stanowisku dyrektora i był nauczycielem w szkolnictwie muzycznym Trójmiasta. Zmarł 1 lutego 1976 roku.
Kadencja rektorska Władysława Bukowieckiego w naszej uczelni nastąpiła w wyniku przesileń i zmian kadrowych w okresie trudnych lat początkowego rozwoju.
Jego Magnificencja Rektor PIOTR RYTEL (1956-1961)
Piotr Rytel, kompozytor, pianista, krytyk muzyczny, pedagog urodził się w 1884 roku w Wilnie. W 1903 roku podjął studia pianistyczne w Instytucie Muzycznym Warszawskim w klasie Aleksandra Michałowskiego; teorię wykładali: Roman Statkowski, Gustaw Roguski, Zygmunt Noskowski, Marek Zawirski. Pod kierunkiem Zygmunta Noskowskiego odbył gruntowne studia kompozytorskie. Dyplomy ukończenia studiów (obu kierunków) otrzymał w 1908 roku. Publiczny debiut kompozytorski P. Rytla odbył się w 1911 roku - poemat symfoniczny "Grażyna" zaprezentował Grzegorz Fitelberg w Filharmonii Warszawskiej.
Dorobek kompozytorski Piotra Rytla narosły w ciągu lat, oparty był na neoromantycznej tradycji: opery "Ijola", "Krzyżowcy", "Andrzej z Chełmna"; balety: "Faun i Psyche", "Śląski pierścień"; poematy symfoniczne: "Grażyna", "Poemat", "Korsarz", "Sen Dantego", "Święty gaj", "Legenda o świętym Jerzym", "Żelazowa Wola"; symfonie: I Symfonia h-moll, II Symfonia "Mickiewiczowska" (tenor, chór, orkiestra), III Symfonia (tenor, orkiestra, tekst J. Słowackiego); poemat wokalno-symfoniczny "Grób Agamemnona"; liczne utwory fortepianowe, skrzypcowe i pieśni.
Pracę pedagogiczną rozpoczął w 1909 roku, od 1911 nieprzerwanie do 1939 roku w Konserwatorium Warszawskim. Prowadził klasę fortepianu i kompozycji oraz wykładał przedmioty teoretyczne. Przez jego klasę przeszło międzywojenne pokolenie absolwentów Konserwatorium. Prace Piotra Rytla "Encyklopedia form muzycznych" (1923), traktat-podręcznik "Harmonia" miały istotne znaczenie w pedagogice i w rozwoju polskiej myśli teoretycznomuzycznej.
Jako krytyk muzyczny i publicysta był jednym z najbardziej wpływowych w okresie międzywojennym w Polsce. Stał na pozycjach zachowawczych. Ferował sądy oparte na głębokiej wiedzy, arbitralne zazwyczaj i sugestywne. Budził sprzeciwy i gwałtowne polemiki. Nie narzucał swoich poglądów uczniom, nie tłumił indywidualności.
Od 1928 r. działał w Komisji Ustrojowo-Programowej Ministerstwa WRiOP, pracującej nad ustrojem szkolnictwa muzycznego w Polsce, której dorobek zaważył później na organizacji tego szkolnictwa po wojnie.
Po okresie wojennym powrócił do pracy pedagoga w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Warszawie, w 1946 został obrany prorektorem uczelni. Objął klasę kompo-zycji, wykładał teorię. W 1952 roku przeszedł na emeryturę. W plejadzie jego uczniów są różne indywidualności: Tadeusz Baird, Zbigniew Turski, Stefan Kisielewski, Włodzimierz Kotoński, Aleksander Tansman, Stefan Śledziński, Bohdan Wodiczko, Andrzej Markowski i wielu innych.
Powrócił jeszcze raz do szkolnictwa przy końcu 1956 roku jako rektor Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej w Sopocie. Wykładał kontrapunkt i kompozycję. Kierował uczelnią do 1961 roku. W tych latach przypadły Piotrowi Rytlowi dwie opóźnione nominacje: tytuł profesora nadzwy-czajnego (1957), profesora zwyczajnego (1958). Powtórnie na emeryturę odszedł w 1961 r., zamykając opóźnionym jubileuszem ponad 50 lat swojej pracy pedagogicznej. Zmarł 2 stycznia 1970 roku.
Nestor ówczesnych kompozytorów polskich Piotr Rytel przyjmując godność rektora sopockiej PWSM stał się - poprzez swój autorytet i powagę - niezwykle ważnym czynnikiem stabilizującym młodą uczelnię w kontrowersyjnych opiniach środowisk muzycznych Polski. Uosabiając polskie tradycje muzyczne w warunkach rozpoczętych ówcześnie reform akademickich szkolnictwa wyższego, spełniał jednocześnie rolę integrującą środowisko pedagogiczne uczelni wokół stawianych zadań. Otoczony sza-cunkiem i przywiązaniem, pozostał trwałym symbolem w historii Akademii Muzycznej im. Stanisława Moniuszki.
Jego Magnificencja Rektor ROMAN HEISING (1961-1972)
Roman Heising, muzykolog, artysta śpiewak, pedagog, publicysta muzyczny urodził się w 1902 roku w Wieruszowie. Ukończył Seminarium Nauczycielskie w Lesznie Wlkp. (1922), wyższy kurs nauczycielski w Poznaniu, wydział pedagogiczny i śpiewu solowego z dyplomem wirtuo-zowskim (1929) w Państwowym Konserwatorium Muzycznym w Poznaniu oraz muzykologię na Uniwersytecie Poznańskim (1938). Od 1924 roku działał w Poznaniu. Wykładał do 1939 r. w Konserwatorium Poznańskim, był dyrygentem chóralnym, współredagował periodyki "Muzyka w szkole" (Katowice) i "Lutnia" (Poznań). Opublikował podręcznik metodyki nauczania śpiewu.
Prowadził ożywione, wysoko oceniane życie koncertowe w Poznaniu i innych miastach, występował jako solista Opery Poznańskiej (ponad 100 występów w 12 operach). Odkrył w archiwum jasnogórskim kompozycje Marcina Żebrowskiego (XVIII w.), jego "Magnificat" wprowadził do ogólnego repertuaru.
Po wojnie od 1945 roku działał w Sopocie i na Wybrzeżu gdańskim. Uczył w Gdańskim Instytucie Muzycznym, występował jako solista w Filharmonii Bałtyckiej i jako prelegent na koncertach. W 1947 roku współdziałał ze Stefanem Śledzińskim w organizowaniu Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej w Sopocie. Pracował w uczelni nieprzerwanie do 1972 r. Od momentu utworzenia PWSM był w latach 1947-1961 dziekanem Wydziału Pedagogicznego (Wychowania Muzycznego), dwukrotnie obej-mował stanowisko prorektora (1954 i 1959-1961). W roku 1961 został powołany na stanowisko rektora PWSM w Sopocie i nieprzerwanie piastował je do 1972 roku. Jego staraniem uczelnia została w 1966 roku przeniesiona do Gdańska. Mianowany w 1958 roku docentem, otrzymał w 1969 roku tytuł naukowy profesora nadzwyczajnego. Kierował w latach 1961-1972 Katedrą Wychowania Muzycznego.
Roman Heising prowadził na Wybrzeżu gdańskim szeroko zakrojoną działalność związaną z życiem muzycznym. Jako krytyk muzyczny i publicysta przez ponad 40 lat zabierał głos na niemal wszystkie tematy wiążące się z muzyką, kulturą muzyczną, jej popularyzacją. W dorobku zostawił około półtora tysiąca publikacji prasowych, kilka prac metodycznych. Czynny był jako prelegent, konsultant w szkołach muzycz-nych, w gremiach opiniotwórczych w zakresie kultury. W amatorskim ruchu muzycz-nym przez wiele lat sprawował kierownictwo artystyczne w okręgu gdańskim; był wielokrotnie jurorem i przewodniczył na zjazdach śpiewaczych. Zmarł 7 października 1989 roku.
Postać Romana Heisinga w historii uczelni zajmuje miejsce szczególne. Był współorganizatorem szkoły, działał w jej kierownictwie i w zarządzaniu przez 35 lat. Pozostał w głębokim związku emocjonalnym z uczelnią aż po kres życia.
Jego Magnificencja Rektor ANTONI POSZOWSKI (1972-1987)
Antoni Poszowski, dyrygent, teoretyk muzyki, pedagog urodził się w 1931 roku w Rajczy koło Żywca. Studia muzyczne odbywał w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Sopocie w latach 1951-58 w specjalnościach: pedagogiki muzycznej i dyrygentury zespołami wokalno-instrumentalnymi (dyplom z odznaczeniem 1955), teorii muzyki (dyplom z odznaczeniem 1956), dyrygentury symfonicznej (dyplom 1958). Później ukończył Studium Doktoranckie przy PWSM w Warszawie. Uzyskał stopień doktora nauk humanistycznych (1971). Pracę rozpoczął już w 1953 r. jako asystent w PWSM w Sopocie. Z macierzystą uczelnią związał się na długie lata, przechodząc kolejne stopnie i stanowiska aż do profesora zwyczajnego i rektora uczelni. W 1965 roku przeprowadził przewód na stanowisko docenta w zakresie dyrygentury; w 1966 został prodziekanem, a w 1969 dziekanem Wydziału Wychowania Muzycznego. W 1972 roku objął stanowisko rektora i pełnił je nieprzerwanie w kolejnych kadencjach aż do 1987 roku. Organizator i uczestnik wielu krajowych i międzynarodowych zjazdów, sesji naukowych, sympozjów. Jest autorem licznych prac poświęconych głównie zagadnieniom techniki dźwiękowej od XVIII do XX wieku. Autor m.in. monografii Ludomira Michała Rogowskiego, cenionych podręczników harmonii tonalnej (1961, 1974, 1980), harmonii funkcyjnej na przełomie XIX-XX wieku (1966). Jako dyrygent występował gościnnie m.in. w Filharmonii Bałtyckiej, Kieleckiej, Koszalińskiej, Olsztyńskiej, Pomorskiej. Przewodniczył jury szeregu konkursów muzycznych. Członek Związku Kompozytorów Polskich, Gdańskiego Towarzystwa Naukowego.
Antoni Poszowski jest związany z uczelnią od blisko pół wieku. Zajmował wielokrotnie pierwszoplanowe miejsca na wielu płaszczyznach życia szkoły. 15 lat kierował uczel-nią w okresach kolejnych faz rozwoju. Był pierwszym rektorem z pokolenia absolwentów Akademii Muzycznej im. Stanisława Moniuszki w Gdańsku.
Jego Magnificencja Rektor ROMAN SUCHECKI (1987-1993)
Roman Suchecki, wioloczelista - wirtuoz, kameralista, pedagog - urodził się w 1933 roku w Lipsku, w Niemczech. Studia muzyczne podjął w klasie wiolonczeli prof. Kazimierza Wiłkomirskiego w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Sopocie, absolutorium uzyskał w 1956, dyplom w 1958 roku. Dwukrotnie odbywał studia uzupełniające w Konserwatorium im. Piotra Czajkowskiego w Moskwie: w 1960 r. w klasie Mścisława Rostropowicza, w 1964 u Sergiusza Szyryńskiego.
Istotny wpływ na jego rozwój muzyczny jako instrumentalisty miał wczesny, długoletni i wielostronny udział w życiu muzycznym: od 1947 r. praca w orkiestrach symfonicznych i operowych (m.in. we współpracy z Arnoldem Rezlerem) i zespołach kameralnych (z Józefem Mikulskim w "Kwartecie Polskim") oraz od 1956 w działalności pedagogicznej. Od 1955 r. 10 lat był koncertmistrzem wiolonczeli w Państwowej Operze im. S. Moniuszki w Poznaniu i Państwowej Operze i Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku. Od 1965 r. poświęcił się głównie pracy pedagogicznej, grze solistycznej i kameralnej. Wcześniej uczestniczył w konkursach muzycznych zyskując szereg nagród. Dokonał prawie studwudziestu prawykonań światowych i polskich współczesnej muzyki wiolonczelowej. 10 lat prowadził "Gdański Zespół Wiolonczel".
W PWSM w Sopocie przejął w 1956 r. klasę po Kazimierzu Wiłkomirskim, kontynuując nieprzerwanie pracę pedagogiczną w macierzystej uczelni. W 1965 r. otrzymał, po przewodzie, stanowisko docenta. Od 1969 kierował katedrą instrumentów smyczkowych i kameralistyki, 6 lat był prodziekanem Wydziału Instrumentalnego, w latach 1972-75 - prorektorem PWSM w Gdańsku. W 1980 roku został powołany na stanowisko rektora PWSM w Bydgoszczy, w 1984 obrany na drugą kadencję. W wyniku elekcji w 1987 roku obrany rektorem Akademii Muzycznej im. S. Moniuszki w Gdańsku, pozostawał na stanowisku dwie kadencje. Otrzymał tytuł profesora nadzwyczajnego (1983 r.), profesora zwyczajnego (1991 r.). Jest autorem pracy monograficznej "Wiolonczela od A do Z", szeregu artykułów naukowych oraz transkrypcji i opracowań utworów muzycznych jak "Tańce z tabulatury lutniowej" Wojciecha Długoraja, "Passacaglii" Johanna Pachelbela, "Ricercare a 4" Tadeusza Szeligowskiego.
Kadencje rektorskie Romana Sucheckiego w latach 1987-1993 przypadły na szczytowy okres kryzysu w kraju oraz przełomu i trudnych przeobrażeń w życiu Polski we wszystkich aspektach. Autorytet rektora, cechy jego osobowości, bezpośredniości w kontakcie z własnym środowiskiem stały się istotnym czynnikiem w realizacji aktualizujących się dokonań.
Jego Magnificencja Rektor WALDEMAR WOJTAL (1993 - 1999)
Waldemar Wojtal, pianista i pedagog urodził się w 1951 roku w Chodzieży, w Wielkopolsce. W 1970 roku ukończył Państwową Szkołę Muzyczną II stopnia w Gdańsku Wrzeszczu. Studia pianistyczne odbywał w klasie prof. Zbigniewa Śliwińskiego w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Gdańsku. Dyplom z wyróżnieniem otrzymał w 1975 roku. Podyplomowe studia odbył w Vlado Perlemutera w Paryżu. Uczestniczył w Paryżu w kursach mistrzowskich prowadzonych przez Susanne Roch, a także pod kierunkiem Georga Seboka w Szwajcarii i Dietera Zechlina w Gdańsku. Występował na konkursach pianistycznych i festiwalach. Laureat II Ogólnopolskiego Konkursu Pianistycznego w Warszawie (1974) i VIII Festiwalu Pianistyki Polskiej w Słupsku (1974). Otrzymał I nagrodę na V Festiwalu Młodych Muzyków w Gdańsku (1977). Od wczesnych lat prowadzi działalność artystyczną - występuje z koncertami w Polsce, krajach Europy oraz w Stanach Zjednoczonych. Dokonał nagrań radiowych, telewizyjnych i płytowych.
Pracę pedagogiczną rozpoczął w 1975 roku jako asystent prof. Zbigniewa Śliwińskiego, wykłada na kursach mistrzowskich i seminariach piani-stycznych. Tytuł naukowy profesora otrzymał w roku 1994. Od 1990 roku był prorektorem w macierzystej uczelni. W 1993 roku został wybrany rektorem Akademii Muzycznej w Gdańsku i pełnił tę funkcję przez dwie kadencje.
Okres kadencji rektorskich prof. Waldemara Wojtala przypada na lata kontynuowanych transformacji, przeobrażeń i rozwoju gdańskiej Akademii Muzycznej.
Jego Magnificencja Rektor ANTONI POSZOWSKI (od roku 1999 do śmierci - 12 listopada 2003 roku)
Jego Magnificencja Rektor WALDEMAR WOJTAL (2004-2005)

Więcej informacji:
Wydawnictwo Akademii Muzycznej w Gdańsku
ul. Łąkowa 1/2, 80-743 Gdańsk, pok. 410
tel. (+48 58) 300 92 46 fax (+48 58) 300 92 10
e-mail: rektorat@amuz.gda.pl
Strona aktualizowana: 10 lutego 2013

© 2013 Akademia Muzyczna im. S. Moniuszki w Gdańsku